I

Myśl jak bezwietrze sen jak mgła
ogarnia sobą nocne skrzaty
co stoją przy budce z piwem i śpiąc
wypiją jedno lub może dwa
choć zimą to nie to samo co latem
a wiosna się zbliża trzeba rozkwitać

Tutaj poezją jest odurzenie
proza codzienność jest gorzka i mdła
słodycz upoju o szóstej nad ranem
gdy stada hutników suną do domów
inny nadaje wymiar wszechświatu